Moonspell - Wrocław, Alibi, 27.10.2013 - relacja z koncertu

moonspell bilet
Z kapel, które debiutowały w pierwszej połowie lat 90., tylko kilka wciąż ma w Polsce rzesze fanów i regularnie odwiedza nasz kraj. I chociaż wszystkie w którymś momencie zaczęły mocno eksperymentować, oddalając się bardziej lub mniej od swoich korzeni, to ich koncerty ciągle przyciągają tłumy. Do tych niemalże kultowych w Polsce zespołów na pewno można zaliczyć Samael, Tiamat, Therion, Anathemę i Moonspell. Ten ostatni po sześciu latach wrócił do Wrocławia i 27 października wystąpił w wypełnionym po brzegi klubie Alibi. Atmosfera była bardzo gorąca – dosłownie, bo uczucie ciepła potęgowała wysoka jak na tę porę roku temperatura na zewnątrz, i w przenośni, bo Moonspell to mistrzowie piekielnego klimatu.

Przed gwiazdą wieczoru zaprezentowały się polskie grupy Sixpounder i Carnal. Do samych występów przyczepić się nie mogę – moc, energia i profesjonalizm; do doboru wykonawców już tak. Muzyka obu zespołów to mocne, konkretne pierdolnięcie (acz niepozbawione melodii), które jednak niezbyt pasuje do tego, co robią Portugalczycy. Liczyłem na coś bardziej klimatycznego i mrocznego. Nie przekonała mnie też zmetalizowana wersja „More” – coveru Sisters of Mercy, zagranego na koniec przez Carnal. No, ale nie na supporty przyszliśmy (z całym szacunkiem dla obu bandów).

Jak można się było spodziewać, Moonspell skupił się przede wszystkim na wydanym w ubiegłym roku podwójnym albumie „Alpha Noir / Omega White”, przy czym zdecydowanie silniejszą reprezentację miał metalowy krążek „Alpha Noir”. Z łagodniejszego, gotyckiego „Omega White” zabrzmiał tylko „New Tears Eve” zadedykowany zmarłemu liderowi Type O Negative, Peterowi Steele'owi.

Nie zawiedli się jednak ci, którzy czekali na kawałki z pierwszych dwóch płyt – te dominowały w drugiej połowie koncertu. Największym zaskoczeniem była „Ataegina”. Folkowa piosenka, dostępna tylko na specjalnej edycji „Wolfheart”, została przyjęta bardzo entuzjastycznie. Po jej zakończeniu publiczność nie przestawała śpiewać, więc muzycy postanowili kontynuować i dzięki temu usłyszeliśmy wydłużoną wersję utworu.

Wokalista Fernando Ribeiro wielokrotnie dziękował za wspaniałe przyjęcie, wspomniał też pierwszy koncert Moonspella w Polsce. Przed „Alma Mater” powiedział: „Teraz będę kłamał. Zawsze w tym momencie mówię, że to ostatni utwór, co jest oczywiście bzdurą. Za chwilę wrócimy, pójdziemy się tylko przebrać w coś bardziej cool”. Nie zauważyłem, żeby się przebrali (czyli znowu kłamał), ale zgodnie z obietnicą wrócili, żeby zagrać jeszcze trzy utwory. Trwający godzinę i czterdzieści minut koncert miał rewelacyjny finał w postaci „Full Moon Madness”.

Mimo że było bardzo głośno, udało się zachować odpowiednie proporcje pomiędzy poszczególnymi instrumentami i wokalem. Fernando ma głos jak dzwon i na żywo brzmi co najmniej tak samo potężnie jak na płytach. Krótko mówiąc – dobre nagłośnienie, jeszcze lepsza setlista, zespół w świetnej formie. Czego chcieć więcej? Może kolejnego koncertu Portugalczyków we Wrocławiu (lub we Wroklau, jak wymawia Fernando) trochę szybciej niż za sześć lat?


Setlista:

Axis Mundi
Alpha Noir
Finisterra
Night Eternal
Opium
Awake!
Nocturna
Scorpion Flower
New Tears Eve
Lickathrope
Love Is Blasphemy
Em Nome Do Medo
Vampiria
Ataegina
Alma Mater

Wolfshade
Mephisto
Full Moon Madness

Axis Mundi


Finisterra


Night Eternal


Opium / Awake!


Scorpion Flower


Lickathrope


Vampiria


Ataegina


Alma Mater


Wolfshade


Mephisto


Wideo: feri99

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza