Children of Bodom - "Something Wild"

Children of Bodom - "Something Wild"
Gatunek: melodic death/symphonic black/power metal
Data premiery: 1997 - Finlandia, 22.04.1998 - świat
Wydawcy: Spinefarm (Finlandia), Nuclear Blast (Europa, USA), Metal Mind Records (Polska - kaseta)
Pochodzenie: Finlandia
Porównaj ceny płyty

Skład:

Alexi Laiho – wokal, gitara prowadząca
Alexander Kuoppala – gitara rytmiczna
Janne Wirman – klawisze
Henkka Seppälä – gitara basowa
Jaska Raatikainen – perkusja
Produkcja: Anssi Kippo, Alexi Laiho, Jaska Raatikainen, Children of Bodom


Utwory:

1. Deadnight Warrior
2. In the Shadows
Children of Bodom - "Something Wild"
Okładka pierwszego wydania (Finlandia)

3. Red Light in My Eyes, Pt 1
4. Red Light in My Eyes, Pt 2
5. Lake Bodom
6. The Nail
7. Touch Like Angel of Death

Utwory bonusowe dostępne na różnych reedycjach:

Silent Scream (Slayer cover)
Don't Stop at the Top (Scorpions cover)
Mass Hypnosis (Sepultura cover)
Children of Bodom (single version)






Recenzje


Metal Hammer nr 4/98 (ocena 4,8/5):

„(…) Podstawą dokonań C.O.B. jest nurt współczesnego sympho-blacku, choć Finowie (trochę wzorem poszukiwań Edge of Sanity) próbują łączyć nieprawdopodobnie odległe inspiracje w jednorodnym stylistycznie konglomeracie. Słychać tu, obok melodyjnych klawiszy, sporo „szwedzkiego” death metalu, folkowych patentów rodem z Amorphis, fascynacji heavy metalem oraz muzyką klasyczną. Wokale – połączenie At The Gates z Dark Tranquillity. Rytmy – od blackowych łupanek do heavy metalowych „koników”, aczkolwiek bardzo czadowe i motoryczne. Nad całością dominuje motoryka jako wartość podstawowa, zwłaszcza wśród partii klawiszowych i riffów. Zespół pamięta jednak o konieczności utrzymania należytego „kopa”, stąd przez całą płytę jednolicie „bujające” tempa nie pozwalają zasnąć słuchaczowi.

Baczną uwagę zwraca wyjątkowa sprawność (wręcz przechodząca w wirtuozerię) wszystkich muzyków. Przy obfitości trudnych technicznie zagrań płyta zadziwia dużą lekkością i przyswajalnością właściwą najlepszym zespołom. Pojawiają się też wątki pastiszowe – w „Lake Bodom” (chyba rodzaj wizytówki kapeli) w samym środku szybkiego fragmentu klawiszowiec wrzuca… cytat z Bacha!!! Który pasuje jak ulał!!! Takiej jazdy, w dodatku kompetentnie wykonanej, nie słyszałem, jak żyję.”



Morbid Noizz nr 2/98 (ocena: 9/10):

„Ta płyta to istny kataklizm, huragan tak nieprzewidywalny i nieujarzmiony, morderczy żywioł zaskakujący nawet najbardziej doświadczonych synoptyków. Wściekle szybko, opętańczo na wokalach, zjadliwie w gitarach, zaskakująco w klawiszach, bez granic (…) Toż to morderstwo z premedytacją w biały dzień na głównej ulicy metropolii – perfekcyjna mieszanka death i symfonicznego black.”



Mystic Art nr 5/98:

„Ludzie! „Something Wild” to debiut tego roku! Sensacja na miarę Cradle of Filth czy Covenant, sensacja, która już wkrótce przerodzi się w gwiazdę największego formatu! Ta płyta tętni energią, jest jak arsenał z bronią, do którego wpadła zapalona zapałka, rozrywa, rozsadza, innymi słowy jest nieznaną materią, która kumuluje w sobie energię równą silnikom rakietowym! A w to wszystko wplątana jest taka masa najprzeróżniejszych smaczków, począwszy od doskonałych wręcz klawiszy, poprzez seryjnie wykańczającą sekcję, a skończywszy na wokalach, o jakich większość może sobie pomarzyć, że micha opada! Morda w kubeł, mięczaki, ta muzyka nauczy was, co oznacza prawdziwy metal, Children of Bodom napisał jego doskonałą definicję, metal! Bez żadnych dodatków, bez szufladkowania, bez pierdzenia, bez zawodzenia – prosto i dosadnie, z olbrzymią wyobraźnią wspomaganą talentem, który jest nie do przecenienia!”












Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza