Carcass - "Heartwork"

Carcass - "Heartwork"
Gatunek: melodic death metal
Data premiery: 18.10.1993
Wydawca: Earache Records
Pochodzenie: Wielka Brytania
www.facebook.com/OfficialCarcass

Utwory:
1. Buried Dreams
2. Carnal Forge
3. No Love Lost
4. Heartwork
5. Embodiment
6. This Mortal Coil
7. Arbeit macht Fleisch
8. Blind Bleeding the Blind
9. Doctrinal Expletives
10. Death Certificat

Skład:
Jeff Walker - wokal, bas
Bill Steer - gitara
Michael Amott - gitara
Ken Owen - perkusja


O płycie


Jeff Walker: - Nie powiem, że jako zespół przeszliśmy jakąś cudowną metamorfozę. Natomiast staliśmy się lepszymi muzykami, nauczyliśmy się pisać utwory i wiemy, jak wyprodukować album, na którym byłoby słychać wszystkie detale. Spróbowaliśmy po prostu zrobić płytę jak najbardziej jednolitą i „muzyczną”, nie tracąc przy tym tożsamości Carcass. (…) Nie jest trudno brzmieć brutalnie. Cała sztuka polega na tym, aby przy ekstremalnym brzmieniu pisać normalne utwory. Dobre utwory. (…)

- W sumie mogliśmy nadal ciągnąć te ekstremalne motywy, ale byłoby to nudne, wtórne i nic by nam nie dało. (…) Mimo wszystko uważam, że „Heartwork” jest naszym najcięższym albumem. Nawet jeśli utwory się „umuzykalniły”.


O okładce


Na okładce znajduje się fotografia rzeźby szwajcarskiego artysty H.R. Gigera „Life Support”.

Jeff Walker: - Mnie osobiście poruszyła jej dwuznaczność. Znak pokoju, który utożsamia się z nadzieją, ale tu jest posępny i pełen bólu. Niby dusza z dwiema stronami – jasną i mroczną. Właśnie to jest fascynujące i utożsamia specyfikę Carcass.

- Nie wybraliśmy tej rzeźby dlatego, że jest autorstwa Gigera, ale ponieważ pasuje do naszych tekstów i muzyki. Uwidacznia to, co jest charakterystyczne dla Carcass, a jednocześnie ma klasę i siłę wymowy. (…) Giger początkowo zażądał od nas 8 tys. funtów za prawo wydruku, ale nasz menadżer wyjaśnił mu, że nie jesteśmy jakimś tam „platynowym” bandem i nie stać nas na to. W końcu doszliśmy do porozumienia, które kosztowało 3 tys., ponieważ spodobała mu się nasza muzyka.

Cytaty za: Metal Hammer 1/1994
















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz