Rhapsody - "Symphony of Enchanted Lands"

Rhapsody - "Symphony of Enchanted Lands" recenzja
Gatunek: symphonic black metal
Data premiery: 5.10.1998
Wydawca: LMP
Pochodzenie: Włochy
Porównaj ceny

Utwory:
1. Epicus Furor
2. Emerald Sword
3. Wisdom of the Kings
4. Heroes of the Lost Valley
5. Eternal Glory
6. Beyond the Gates of Infinity
7. Wings of Destiny
8. The Dark Tower of Abyss
9. Riding the Winds of Eternity
10. Symphony of Enchanted Lands

Skład:
Fabio Lione - wokal
Luca Turilli - gitara
Alessandro Lotta - bas
Alex Staropoli - instrumenty klawiszowe
Daniele Carbonera - perkusja





Recenzja


Mystic Art nr 5/1998

Płyta roku? Być może, a na pewno jeden z pewniaków do pierwszej piątki. Uginam się przed potęgą tej muzyki, uginam się przed jej monumentalnym, epickim charakterem, uginam się przed jej złożoną strukturą, rozbudowanymi aranżacjami, mnogością instrumentarium, wreszcie przed niesamowitymi chóralnymi śpiewami, do których zatrudniono najlepszych. Czy można poddawać krytyce sztukę? Czy można próbować ją opisać? Odpowiadam: nie i tak! Nie odważę się krytykować, jednak byłoby nietaktem nie spróbować przybliżenia choćby w niewielkim ułamku albumu, który w symfonicznym heavy metalu może odegrać rolę epokową wręcz. Rhapsody odrzucili wszystko, co powstawało do tej pory, bez kompleksów, z olbrzymią wiarą i co najważniejsze z masą pomysłów postanowili stworzyć coś absolutnie nowego. Efekt, który uzyskali zachwyca wszystkich recenzentów, wszystkich, którzy mieli okazję smakować ten album, album stanowiący swoistą symbiozę heavy metalu, muzyki klasycznej, symfonicznej i wreszcie folk. Gwoli formalności dodajmy tylko, że tę misterną miksturę tworzą: wiolonczela, kontrabas, cymbały, mandolina, kwartet smyczkowy, wynajęty na tę okazję rosyjski chór Don Kosaken, by wymienić te najlepiej wyeksponowane i najbardziej egzotyczne dla heavy metalu elementy. „Symphony Of Enchanted Lands” to prawdziwy koncept album, z którym mało któremu zespołowi się równać.
Michał Wardzała

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza